Tamino: złoty głos i dźwięki w kolorze indygo

Na styku kultur nierzadko rodzi się coś pięknego, albo – ktoś. Jak wychowany w Belgii wnuk sławnego egipskiego piosenkarza zwanego Głosem Nilu. Debiutancki album Tamino – „Amir” to świadectwo wyjątkowej dojrzałości. W głębokim głosie słyszy się starą duszę, a w muzyce – mariaż indie popu z dziedzictwem muzyki arabskiej. Będzie o nim głośno.

Cały dzień w słuchawkach na uszach. I nagle ten hipnotyzujący wokal, który potrafi na chwilę wyłączyć z otaczającej rzeczywistości. Wzruszyć, kiedy stoisz przy lodówkach w Lidlu. Na belgijskiej scenie muzycznej wyrósł prawdziwy diament, który może być takim objawieniem dla wielu słuchaczy. Móc tak poruszać i zmuszać do skupienia, to rzadki dar.

Reinkarnacja Jeffa Buckleya?

Kiedy pierwszy raz usłyszałam Tamino byłam przekonana, że nieodżałowany autor „Grace” powrócił. Zresztą nie tylko ja. Kariera mającego belgijsko-egipskie korzenie Tamino Amira Moharama Foua nabrała rozpędu, kiedy w 2016 roku wygrał konkurs De Nieuwe Lichting. Jego pierwszy singiel „Habibi” stał się niezwykle popularny, a media obwołały go „belgijskim Jeffem Buckleyem” (częste skojarzenie, biorąc pod uwagę głos o podobnej barwie i rozległej skali). Krytycy wskazywali również na podobieństwa do wokali Thoma Yorka i Matta Bellamego. Młody Tamino jest klasycznie wykształcony muzycznie i obdarzony prawdziwie złotym głosem. Z lekkością przechodzi od głębokich tonów do falsetu (jak we wspomnianym „Habibi”). Dystansuje się jednak od wszelkich porównań, chcąc podążać własną ścieżką.

Na własnych warunkach

Sam basista Radiohead Colin Greenwood został fanem młodego artysty i wystąpił gościnnie na krążku „Amir”, dodając partie basowe do utworu „Indigo Night” (brzmi naprawdę świetnie).

Melancholijne brzmienie, jakie przynosi jego debiutancka płyta to wypadkowa muzycznych światów. To, co jednak najbardziej wyróżnia to wpływy muzyki arabskiej, które Tamino bardzo umiejętnie  i wyważonych dawkach wplata do muzyki pop. Słychać je w wokalu i partiach orkiestrowych, które wykonali arabscy muzycy z kolektywu Nagham Zikrayat (nazwa oznacza „arabska nostalgia). Jak tłumaczył sam Tamino w rozmowie z Bandsintown zależało mu, by odtworzyć brzmienie firqa – klasycznej arabskiej orkiestry, która akompaniowała piosenkarzowi. Dzięki temu muzyczne dziedzictwo jego dziadka ożywa w utworach „So It Goes” i „Each Time” za sprawą pełnych wdzięku smyczków i tamburynów, które podążają za głosem Tamina. Dawno nie słyszałam tak wspaniałej synergii.

„I am only here to break your heart in two”

– cóż, może brzmi trochę jak opis na Tinderze, ale jeśli śpiewa to mityczny Hades miałabym się na baczności. Potrafi rzucić czar. Tamino jawi się jako utalentowany songwriter. Szczególnie ciekawa w warstwie tekstowej jest właśnie ta finałowa piosenka albumu – „Persephone” odwołująca się do historii z mitologii greckiej z perspektywy boga podziemia, który porwał Persefonę. Jak powiedział Tamino w rozmowie z dziennikarką Independent, w jego tekstach wciąż rozgrywa się konflikt, by zachować siebie i ukazać romantyczną naturę, nie popadając w nihilizm. Jednocześnie sam zdaje sobie sprawę, że z racji młodego wieku w jego tekstach może być sporo naiwności:

„I’m really young […] I’m dealing with ‘firsts’ all the time. So, there’s a lot of naivete in the lyrics, which I didn’t want to polish. Amir had to be an album that I could only have written now” – powiedział w rozmowie z Roisin O’Connor z Independent.

Muzykę dopełnia coś jeszcze – ciekawe teledyski wyreżyserowane przez brata Tamino – Ramy’ego Moharama Fouada (cóż za zdolne rodzeństwo). „Tummy” i „Cigar” serwują nam intrygujące historie, a czarno-biała estetyka klipu „Persephone” jest zachwycająca. Zerknijcie.

Na wszystkich platformach streamingowych można przesłuchać 12 kawałków z „Amir”, wiele z nich to prawdziwe perełki. To bardzo udany debiut.

Zapełnia się też jego koncertowy terminarz. W tym roku wystąpi m.in. na Sziget Festival. A dom mody Missoni wybrał go na twarz kolekcji Missoni Spring/Summer 2019 obok Gisele Bündchen. Tamino idzie jak burza.

Tamino w kampani Missoni Spring/Summer 2019

 

Miejcie na niego oko i ucho ;).

[zdjęcie główne – pochodzi z klipu Tamina „Tummy”]

P.S. Zapraszam też na InstagramStylofon na FB. Wpadaj czasem, co Ci szkodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s